Strona główna

Aktualności

Aktualności

Experci Purmo w Egipcie

02.11.2004

Pod koniec października b.r. Purmo Experci, za zebrane punkty, ponownie wybrali się do Egiptu. Tym razem celem wycieczki było Sharm el Sheikh.
Nasza przygoda rozpoczęła się 21.10 poranną zbiórką na lotnisku Warszawa – Okęcie. Nasz nadworny pilot – Darek Kościelniak – sprawdził listę obecności i wszyscy ( 49 osób) udali się do odprawy celnej. Potem były zakupy środków przeciwko „zemście Faraona” w strefie bezcłowej i można było spokojnie zająć miejsce w samolocie MD-83, egipskich linii lotniczych AMC.
Po ok. 4-godzinnym locie, Azja wita nas ponad 30-stopniowym upałem. Lotnisko w Sharm el Sheikh nie należy do najatrakcyjniejszych tego typu obiektów. Za to samo miasto to królestwo hoteli i restauracji oferujących na swoich terenach baseny, pola golfowe oraz wiele innych atrakcji rekreacyjnych. Jest to miasto położone na południu półwyspu Synaj w pasie wybrzeża pomiędzy Morzem Czerwonym a Górą Synaj. Nasz hotel był właśnie jednym z kilkudziesięciu kurortów położonych w Sharm. A nazywał się: Royal Albatros Moderna. Po dotarciu do hotelu wszyscy załatwili formalności związane z meldunkiem, zapłacili należne bakszysze za dostarczenie bagaży do pokoi, a następnie udali się na spotkanie organizacyjne, na którym nasz rezydent – Ramzi – oraz nasz pilot - Darek - zapoznali nas z programem naszego tygodniowego pobytu w Egipcie.

23.X – Kair.

To pierwsza z naszych wycieczek,  a za razem chyba najbardziej wyczerpująca. Do Kairu, odległego od Sharm o ok. 500 km, wyjeżdżaliśmy w asyście dwóch policjantów o godz. 2 w nocy. Po właściwie nieprzespanej nocy - szybkie zwiedzanie Muzeum Egipskiego, „objazdówka” po mieście, wizyta w alabastrowym meczecie Muhammeda Alego. Miasto oszałamia. W centrum wieżowce, hotele, szalony ruch. Są w Kairze miejsca tajemnicze i trudno dostępne. Najbardziej intrygujące jest Miasto Umarłych. Na muzułmańskim cmentarzu z XIII w. mieszka 2 mln. bezdomnych (z ponad 20-milionowej populacji). Obszar ok. 1 tys. hektarów otacza mur. Bez specjalnego pozwolenia nie sposób tu wejść, można jedynie zajrzeć z okien autobusu. Oczywiście zwiedzanie Kairu bez spotkania z gigantycznym Sfinksem i piramidami ( Cheopsa - tzw. Wielka Piramida, niższa jego syna Chefrena i najmniejsza Mykerinusa ) nie miałaby sensu. Więc obejrzeliśmy i obfotografowaliśmy te cuda ze wszystkich stron i udaliśmy się na zasłużony posiłek do jednej z kairskich restauracji. Znalazło się jeszcze trochę czasu na zakup pamiątek na złotym bazarze – Khan el Khalili - ponoć największym i najstarszym na świecie. Ceremonia targowania się okazała się tutaj chyba większą atrakcją niż same pamiątki. A potem już tylko długa, powrotna droga do hotelu.

24.X – wyprawa quadami na pustynię.

Po męczącej podróży z Kairu następna wyprawa – tym razem na pustynię. Była to wycieczka szalona. Każdy z uczestników założył na głowę tzw. „arafatkę” ( ze względu na wszechobecny kurz ) i dosiadł wspaniałego quada. Po ok. 2-godzinnej jeździe przez pustynię wpadlismy do wioski beduińskiej na herbatkę, a następnie udaliśmy się nad morze gdzie mogliśmy podziwiać wspaniałe lasy namorzynowe wyrastające wprost z morza. A widok był tym bardziej interesujący, że jakakolwiek zieleń w tych okolicach należy do rzadkości. Po duchowych doznaniach przyszedł czas na coś dla ciała, a ściślej mówiąc dla żołądka – lunch w szałasie na plaży. I niestety znów trzeba było wracać do hotelu, gdzie obowiązkowo należało przepłukać gardła z kurzu. Co też uczyniliśmy, racząc się różnego rodzaju napojami i poszliśmy na zasłużony odpoczynek, gdyż następnego dnia, skoro świt wyjeżdżaliśmy na kolejną wielką wyprawę.

25.X – klasztor Św. Katarzyny i wielki kanion.

Zbiórka o godz. 6 rano nikomu nie przypadła do gustu. Jednak szybko się wszyscy obudzili w momencie przybycia pojazdów, jakimi mieliśmy się udać do klasztoru. Były to wspaniałe jeepy marki Toyota. Po trwającej ok. 2,5 godziny  podróży dotarliśmy do Klasztoru Św. Katarzyny. Jest on najstarszym na świecie czynnym nieprzerwanie klasztorem chrześcijańskim. Swoje imię klasztor zawdzięcza legendzie o męczennicy z Aleksandrii św. Katarzynie, zamordowanej w 395 roku. Jej ciało znaleziono po upływie 5-ciu wieków na sąsiadującej z Górą Synaj Górze Św. Katarzyny /2637m npm/. Na terenie klasztoru znajduje się biblioteka z bogatym zbiorem rękopisów. Po wrażeniach duchowych tradycyjnie przyszedł czas na wysiłek fizyczny. Dlatego też nasze „szalone” jeepy ( kierowcy czasem zapominali, że samochody wyposażone są w kierownice ) zawiozły nas do pięknego kanionu, który przemierzyliśmy pieszo, podziwiając jego wspaniałe barwy i kształty. Po dwugodzinnej wędrówce znów do jeepa i ... jazda na małe zakupy  oraz kolacyjkę w miejscowości Dahab.

26X – wyspa Tiran

Po wycieczkach lądowych przyszedł czas na wyprawę morską. Tym razem wybraliśmy się na zwiedzanie egipskiego świata podwodnego. W godzinach późno-porannych, sporych rozmiarów łódź motorowa zabrała nas na morze. Dopłynęliśmy do wyspy Tiran i hop do wody. Oczywiście każdy był uzbrojony w zestawy ABC ( maskę, rurkę i płetwy). Nurkowaliśmy w miejscach, gdzie mieliśmy możliwość podziwiania wspaniałej, nienaruszonej rafy koralowej oraz fauny mieniącej się wszystkimi kolorami tęczy. Nawet jeśli ktoś nie był pewny swych umiejętności pływackich, to i tak zdecydował się na wskoczenie do wody i stwierdził, że naprawdę warto było, bo widoki i przeżycia były niesamowite. Zupełnie jakby pływało się w gigantycznym akwarium z egzotycznymi rybkami.

27.X - leżakowanie.

To był jedyny dzień, kiedy tak naprawdę mogliśmy poleniuchować, opalać się, pływać, ogólnie mówiąc: odpoczywać. Dlatego każdy korzystał z tego wygrzewając się na plaży czy pływając w jednym z trzech basenów i popijając kolorowe drinki.
Wieczorem pożegnalny wieczorek przy sziszy i pakowanie. Ok. 4 nad ranem pożegnaliśmy Sharm el Sheikh.
Polska powitała nas rześkim powietrzem i kilkustopniową temperaturą.

Cały pobyt minął nam bardzo szybko. Ten kraj zaskoczył nas wiele razy. Zupełnie inna niż w Europie kultura, zupełnie inni ludzie, zachowania i oczywiście klimat.

Powrót do "Aktualności"